poniedziałek, 17 sierpnia 2020

Żywie Biełaruś!

 


Na ulice białoruskich miast wyszły miliony ludzi, by ostatecznie sprzeciwić się kolejnym fałszerstwom wyborczym Łukaszenki. Sądzę, że każdy człowiek z rozumem i godnością człowieka powinien popierać protesty niezależnie od poglądów politycznych. A oto dlaczego!

Protesty nasiliły się, gdy ogłoszono oficjalne wyniki wyborów prezydenckich, w których to zwycięzcą został dotychczasowy prezydent Alaksandr Łukaszenka, zdobywając 80,1% głosów. Druga była Swiatłana Cichanouska, która oficjalnie zdobyła 10,1% głosów. 

Oczywiście Białorusini nie uznają tych wyników. Nie mają wątpliwości, że wybory zostały sfałszowane, a zdecydowaną zwyciężczynią wyborów jest Cichanouska. Dość niespodziewanie stała się liderką opozycji po tym, gdy Łukaszenka aresztował co poważniejszych kontrkandydatów, być może nie docenił siły i znaczenia młodej, zaledwie 37-letniej działaczki opozycji. 

Największe protesty od lat 

Choć już wcześniej po wyborach dochodziło do starć milicji z opozycją, tak skala wydarzeń na Białorusi jest bezprecedensowa. Na ulice Mińska wyszło ok. 100-200 tysięcy ludzi, a niektóre szacunki mówią o nawet pół milionie osób. 
Ogółem protestujący wyszli na ulice 40 miast w całej Białorusi. Całe Grodno, składające się również w 24% z ludności pochodzenia polskiego, praktycznie wyszło na ulice. Zaczął strajkować jeden z największych zakładów pracy, zatrudniający 7-tysięcy ludzi "Grodno-Azoty". 
Dlaczego warto wspierać Białorusinów?

Białorusini to kraj, który jest najbardziej przyjaźnie nastawiony do Polaków ze wszystkich krajów byłej Rzeczpospolitej. Czują się oni spadkobiercami Wielkiego Księstwa Litewskiego i w przeciwieństwie do Litwy czy Ukrainy nigdy nie było między nami żadnego, otwartego konfliktu (poza kilkoma incydentami w czasie powstania antykomunistycznego w latach 1944-1963). Przekłada się to jednocześnie na ich podejście do naszego kraju, w którym widzą jako naturalnego sojusznika w walce z reżimem Łukaszenki. 

Reżimem dodam absolutnie antyniepodległościowym. Łukaszenka był i jest lojalnym sługą Moskwy, który od czasu do czasu, w stylu trochę Gomułki lub Gierka, próbuje ugrać coś dla siebie. Co nie zmienia faktu, że nadal stylistyka, prowadzenie narracji politycznej, a nawet polityka gospodarcza sięgają głęboko czasów ZSRR. Głównym językiem na Białorusi jest język rosyjski. Białoruski, choć teoretycznie też jest językiem urzędowym,  jest językiem represjonowanym we własnym kraju. My, jako Polacy w czasie zaborów, doskonale rozumiemy, czym jest rusyfikacja. 

W kontekście naszej polityki narodowej również powinno nam zależeć na niepodległej Białorusi. Do tej pory reżim Łukaszenki prowadził z nami wrogą politykę. Rugował wszelkie organizacje krzewiące polskość na Kresach, niszczył Związek Polaków na Białorusi, aresztował wielokrotnie jej liderów m.in. Andżelikę Borys, która w 2005 roku walczyła z udaną próbą ingerencji w struktury ZPnB (ostatecznie organizacja podzieliła się na frakcję propolską i probiałoruską). 

#BelarussianLivesMatters


Choć Białorusini wyszli na ulice miasta w milionach, nie doszło do żadnych większych konfliktów między milicją a protestującymi. Standardy protestów w tym kraju są zaskakujące, zupełnie nie pasują do tego, do czego przyzwyczaiły nas protesty BLM w USA. Nikt nie pali samochodów, nikt nie rabuje sklepów, nikt nie niszczy witryn, nie atakuje milicji. Co więcej, Białorusini potrafią nawet zdjąć buty wchodząc na ławki lub sprzątają po sobie po protestach. Dla wielu Europejczyków i Amerykanów to jest absolutna abstrakcja. Warto dodać, że przeciętny czarnoskóry mieszkaniec USA zarabia 2000 dolarów miesięcznie, natomiast przeciętne wynagrodzenie Białorusina wynosi niecałe 500 dolarów. 


Mimo pokojowego charakteru protestu liczba zatrzymanych liczona jest w kilku tysiącach (7-9 tysięcy), a śmierć poniosły co najmniej dwie osoby. Do internetu trafiły zdjęcia ze śladów po pobiciu uczestników demonstracji. Na komisariatach demonstranci są torturowani i katowani. Znalazły się nawet nagrania ze śmierci jednego z demonstrantów, zidentyfikowanego jako Aleksandr Taraikovsky. 

 Nie brakuje jednak gestów solidarności z uczestnikami protestów ze strony służb. Pojawiło się nagranie żołnierza, który postanowił opuścić tarczę. Demonstranci, głównie kobiety, zaczęli go przytulać i wręczać kwiaty. Dziś rano zastrajkowali również dziennikarze reżimowej telewizji TV Biełarus 1. 

Wind of change


Jak zatem widać mamy do czynienia być może z najważniejszymi wydarzeniami naszych czasów, jeśli chodzi o układ geopolityczny w tej części Europy. I my, jako Polska, musimy wziąć w tych wydarzeniach czynny udział. Jest to szansa nie tylko na uzyskanie przyjaznego partnera politycznego, ale również gospodarczego. Do tej pory zdecydowana większość handlu zagranicznego Białorusi trafiała do Rosji. Teraz może się to zmienić. Jako najbliższy partner moglibyśmy uzyskać ogromny rynek zbytu dla naszych towarów. Do tego też dochodzi kwestia Polaków mieszkających na Białorusi, będących represjonowanymi od co najmniej 15 lat, jeśli nie dłużej. 

Najbardziej niestety są absurdalne głosy poparcia dla Łukaszenki. Janusz Korwin-Mikke straszy, że jeśli Łukaszenka zostanie obalony, to na pewno Białoruś zostanie zajęta przez Rosję, a Putin zażąda od nas eksterytorialnej autostrady do obwodu kaliningradzkiego. Jest to oczywiście kompletny absurd. Rosja z pewnością nie będzie ryzykować konfliktu, który mógłby ją narazić na totalną klęskę na arenie międzynarodowej i ostateczne podkopanie ich pozycji na świecie. Moje pierwsze skojarzenie to straszenie Polaków, że gdyby nie stan wojenny, to mielibyśmy krwawą interwencję ZSRR w Polsce. Dziś z dokumentów i źródeł historycznych wiemy, że nic takiego by nie miało miejsca. Zwłaszcza, że wojska rosyjskie są teraz zaangażowane w inne konflikty m.in. konflikt w Donbasie. Nie mówiąc już o ogromnych kosztach logistycznych i finansowych takiego przedsięwzięcia. 

Jedno jest pewne - dla Polaków korzystniejszy byłby scenariusz obalenia Aleksandra Łukaszenki i stworzenie na Białorusi rządu bardziej zorientowanego pro-zachodnio, a na pewno bardziej pro-polsko. I cieszę się, że w tej sprawie mamy ogólnopolityczną zgodę poza niektórymi wyjątkami.  






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza