sobota, 13 czerwca 2020

Czy LGBT to ideologia?


Rozsierdzona Kolenda-Zalewska wyrzuciła posła Jacka Żalka (w zasadzie to odłączyła go, bo występował zdalnie) za to, że stwierdził, że LGBT to ideologia. Tym razem trochę poważniej będzie - bez żadnego śmiania się z nikogo i niczego, spróbuje przeanalizować czy LGBT można nazwać ideologią. 

Cała akcja wydarzyła się w piątek wieczorem w programie "Fakty po faktach". Podczas komentowania deklaracji Prezydenta Dudy na temat małżeństwa i osób LGBT poseł Jacek Żalek zasugerował, że LGBT to nie ludzie, tylko ideologia. Oczywiście obecna w studiu Kolenda-Zalewska rozsierdziła się i zerwała połączenie. Cóż, tylko głupi człowiek uwierzy, że to nie była ustawka. Poglądy zarówno Jacka Żalka, jak i całej konserwatywnej części polskiej sceny polityczne są dość jasne - sprzeciwiają się oni normalizacji związków osób LGBT i zrównania ich z tradycyjnym małżeństwem. Wystarczyło tylko złapać go za słówko i mamy aferę medialną. 


Zastanówmy się nieco nad tą kwestią – czy rzeczywiście możemy powiedzieć, że istnieje coś takiego jak ideologia LGBT? Oczywiście lewicowi politycy i dziennikarze zarzekają się, że nie. Że LGBT to tylko ludzie, którzy żądają podstawowych praw. Jednak czy rzeczywiście mają rację? 

Najlepiej sprawdźmy u źródła. Oto definicja z Encyklopedii PWN: 

ideologia [fr. idéologie < gr. idéa ‘kształt’, ‘postać’, ‘przedstawienie’, ‘pojęcie’; lógos ‘słowo’, ‘nauka’], pojęcie występujące w filozofii i naukach społecznych oraz politycznych, które określa zbiory poglądów służących do całościowego interpretowania i przekształcania świata.

Koncepcję "ideologii" rozwinął sam Marks. Według PWN-owskiej encyklopedii marksizm wyróżnia pojęcie ideologii jako ogólnego systemu pojęć i postaw, który charakteryzuje społeczeństwo w danej epoce; do tak rozumianej ideologii należałoby wszystko, co nie jest częścią materialnej sfery życia, a więc wszelkie formy myśli: filozofia, religia, nauka, koncepcje moralne i prawne. Marksizm wyróżnia jeszcze dwa inne pojęcia składające się na ogólną definicję ideologii, ale skupmy się na razie na tym pierwszym. Zasadniczo już w tym punkcie to, co przedstawiciele prawicy nazywają LGBT, pokrywa się z definicją ideologii. Istnieje przecież nauka o osobach LGBT tzw. Queer Studies. Istnieje koncepcja moralna, stawiająca sobie za cel równouprawnienie osób homoseksualnych, podobnie istnieje koncepcja prawna, mająca odzwierciedlenie w postulatach prawnych osób LGBT. 

Żeby nie atakować chochoła, przytoczę przykłady kilku dokumentów, które wpisują się w to, o czym wcześniej wspomniałem. W 2006 roku w Yogokarcie podpisano tzw. Zasady Yogyakarty, dokument będący deklaracją walki z dyskryminacją prawną i społeczną osób LGBT. Jest to dokument będący owocem współpracy działaczy LGBT na całym świecie. W Polsce podobny dokument stanowi warszawska Karta LGBT, w której prezydent Warszawy zobligował się do konkretnych działań na rzecz osób LGBT. Podobnych dokumentów dotyczących tematyki LGBT podpisano kilka.

Historia ruchu LGBT sięga dużo dalej, bo aż do lat 60-tych XX wieku. Wówczas to powstało kilka organizacji walczących o prawa osób homoseksualnych, przede wszystkim o dekryminalizację kontaktów jednopłciowych. Najbardziej znane są Mattachin Society oraz Gay Liberation. Ta druga jest ciekawa, bowiem wydała własny... manifest! Czy manifestów nie wydaje się w celu deklaracji ideowej? Do poczytania pod tym linkiem.

Bardzo ciekawy jest drugi człon marksistowskiej definicji ideologii. Jest to bowiem zbiór poglądów wyrażających interesy jakiejś klasy, mobilizujących ją do walki o władzę i uzasadniających utrzymanie władzy w celu przekształcenia rzeczywistości zgodnie z interesem tej klasy i jej widzeniem świata: np. ideologia burżuazji czy komunizm jako ideologia proletariatu.

Badania nad taką definicją ideologii prowadzili przedstawiciele postmarksistowskiej szkoły frankfurckiej. Rozszerzyli oni pojęcie ideologii. Cytując wspomnianą encyklopedię: 

Ideologię rozumie się więc jako zespół symboli, mitów, schematów myślowych i struktur językowych, które kształtują komunikację między ludźmi, odzwierciedlając istniejące polityczne i kulturowe hegemonie; z drugiej strony widzi się w niej strategię zmian oraz zespół ideałów nadających kierunek politycznemu i społecznemu działaniu.

Widzimy zatem, że nie tylko LGBT wpisuje się w pojęcie ideologii ukute przez lewicowych intelektualistów, ale wręcz stanowi ich kwintesencję. Mamy bowiem całe słowniki dotyczące zagadnień queer, mamy propozycję konkretnych zmian politycznych i społecznych przez lewicowe organizacje (w Polsce to KPH oraz Lambda), mamy działaczy walczących o zmianę prawnego statusu osób homoseksualnych, mamy także całą niemal kulturę skupioną wokół osób LGBT - w samej tylko Polsce istnieje kilkadziesiąt różnego rodzaju festiwali dotyczących kultury LGBT.  Mają nawet własną flagę, którą atakowani jesteśmy każdego czerwca. Zatem można powiedzieć, że osoby LGBT i ich sojusznicy wykształcili swoistą tożsamość. A taka samoidentyfikacja jest charakterystyczna właśnie dla ideologii. 

Owszem, LGBT to też po prostu zwykli ludzie. Skrót od lesbijek, gejów, biseksualistów i osób transseksualnych. Ale nie każdy gej lub lesbijka muszą od razu utożsamiać się z postulatami i całą kulturą stworzoną przez organizacje gejowskie. Tak samo jak nie każda kobieta utożsamia się z postulatami feminizmu. 

A właśnie. Ciekawostka. Feminizm jest ruchem, który jest bardzo podobny w swojej strukturze, postulatach i formie do tego, czym zajmują się działacze LGBT Ba! Można powiedzieć, że mają nawet wspólną historię, opartą na zmianach obyczajowych w latach 60. i 70.. Feminizm ma własne symbole, własne postulaty, ma własną historię prawnych i społecznych zmian. Zaglądamy zatem do encyklopedii PWN: 

feminizm
1. «ruch na rzecz prawnego i społecznego równouprawnienia kobiet; też: ideologia leżąca u podstaw tego ruchu»

Niech mi ktoś łaskawie wytłumaczy zatem, dlaczego według encyklopedii nawet feminizm jest ideologią, a LGBT nie, skoro oba ruchy są niemal identyczne w swojej formie? 

Ideologia to nie jest żadne pejoratywne określenie. Nie jest to żaden epitet, ideologia może być zła lub dobra, nie ma samych złych ideologii. Ideologia to rodzaj myśli politycznej lub społecznej, które są zbiorem poglądów i postaw etycznych. Dlaczego zatem tak bardzo lewicy zależy na tym, by nie uważać LGBT za ideologię? 

Marks powiedział "Byt kształtuje świadomość!". Oczywiście odnosił się on do kwestii ekonomicznych, natomiast przecież jego idea była rozwijana, również w kwestii antropologii czy kultury. Zatem, w mojej opinii, próby udawania, że LGBT to nie ideologia są po prostu rodzajem zawłaszczania umysłami ludzi. Skoro coś nie jest ideologią, to jest obiektywną prawdą. Jest czymś naturalnym, uniwersalnym i powszechnym. Ci, którzy się nam sprzeciwiają, nie są po prostu po innej stronie barykady - są przeciwko uniwersalnej prawdzie. Wojna to pokój. Wolność to niewola. Ignorancja to siła. 

W żaden sposób nie jestem uprzedzony w stosunku do osób LGBT. Rozumiem i szanuję ich odmienność. To, co ludzie robią w łóżku, jest wyłącznie ich sprawą. Niemniej problem w tym, że dali się wciągnąć w tę ideologiczną grę lewicy, która działa wedle strategii "kto nie z nami, ten przeciw nam". Wystarczy zobaczyć, jaki jad sączą przeciwko Waldkowi ze strony "Gej przeciwko światu". Tylko dlatego, że jest przeciwny postulatom LGBT, jest okrutnie atakowany przez przedstawicieli "mowy miłości". Powiedziałbym, że nawet bardziej niż niektórzy prawdziwi homofobi/homofobowie(?). Widocznie mniej im przeszkadza, jak jakiś łysy kark będzie obrażał ludzi mówiąc "jebane cioty" niż gdy jakiś homoseksualista zostanie "zdrajcą rasy".

I dlatego właśnie LGBT jest ideologią. Tak, to są ludzie, a jednocześnie jest to też ideologia. Tak jak mamy kobiety i feminizm, tak jak mamy niewierzących i antyklerykałów, tak jak mamy patriotów i nacjonalistów. Jeśli ktoś chce zmieniać ład prawny, społeczny i kulturowy, to jest ideologiem, czy mu się to podoba czy nie. A jeśli próbuje zakłamywać rzeczywistość, to widocznie wcale nie ma czystych intencji. Czy mylę się?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza